Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 961 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zdjęcia w galeriach.


>>> Zwijanie bazy namiotowej w Regetowie >>>

poniedziałek, 30 sierpnia 2010 10:54
Ostatni weekend lata 2010 spędziłam w górach na zwijaniu bazy namiotowej w Regetowie (Beskid Śliski),ale że było nas dużo to roboty było na tyle na osoboczłonka -że udało się mnie i ^meteor2017 (znany też jako wujek Tomi) uciec na chwilę w pobliskie góry. Głównie szlakami i drogami dotarliśmy lajtowo do cmentarza z kaplicą w regetowie Wyżnym (tu założyliśmy skrzynkę geocache, publikacja wkróce) i zaraz potem do dzwonnicy pamięci regetowskich osadników(też skrzynka). 
No i tu dopadł nas pierwszy deszcz,ale wiatr mieliśmy na szczęście w plecy. Poszliśmy w kierunku przełęczy do granicy i potem szlakiem granicznym od słupka do słupka - na Jaworzynę. To już mój drugi szczyt w okolicy. Dla zwykłego górskiego chodzika to żaden wyczyn, ale dla mnie z syndromem bolących kolan - było to wyzwanie. Udało się :) Potem podskoczyliśmy na dwie skrzynki na Słowacji(jedna na granicy, druga nieco głębiej). Z drugą mieliśmy problem, bo była w środku lasu, a byliśmy w chmurze i gps by i tak nie zadziałał. Korzystając ze szczątkowych wskazówek od drzewa do drzewa... w końcu Meteor wypatrzył grób! W całkiem niezłym stanie jak na grób z początku XXwieku. Wracając założyliśmy jeszcze jedną skrzynkę (OC/GC)- na Jaworzynie ale po polskiej stronie granicy. No to złazimy. I tu zonk, prawe kolano wysiada. Ale co to dla lavinki, już nie raz to ją spotkało. Po prostu przy schodzeniu starałam się nie zginać prawej nogi i zwolniłam tempo na "człap kulejący w stylu dowolnym". Okazało się,że pomogło i u podnóża góry kolano boleć przestało. Niestety w drodze powrotnej strzeliła nas kolejna ulewa, niestety wmordewindem i jeśli miałam jakieś suche rzeczy na sobie - to chwilę potem były już dokumentnie mokre. Za to swetrokurtka kupiona na Wolumenie(podobno jakaś markowa,ale ja się nie znam) sprawdziła się znakomicie jako docieplacz pod kurtkę deszczową a zwłaszcza kaptur z futerkiem. Okazała się też odporna na deszcz(podszycie podszewką od środka). Mieliśmy wrócić na obiad, wróciliśmy 3 godziny za późno... ale i tak miałam jeść własną zupkę, podjedliśmy też trochę makaronu ze szpinakiem i zaczęliśmy szykować do podwieczorku(Agnieszka upiekła ciasto! A nawet dwa!).Po zmroku byliśmy odwieziś skrzynkę Drogopotok Tomiego, okazało się że malowniczo zwalone drzewo zwaliło się bardziej i już nie jest tak malownicze. Drugi dzień pobytu był bardziej pracowity, bo zwijaliśmy namioty i pakowaliśmy graty. Nic ciekawego, ale trzeba.Urozmaicaliśmy sobie tę nudę jak mogliśmy, niestety ucierpiały na tym uszy Magdy, bo wyrwały jej się kolczyki. Była też przerwa obiadowa polegająca na dożeraniu karkówki i kapusty z poprzedniego dnia oraz wydzielanie dwóch arbuzów.

 Najciekawszym obiektem malej architektury na bazie jest obecnie nowy kibelek do którego prowadzi mostek. Perełka! 

Ale dla niskich ludzi, wysocy(175+) muszę uważać przy wchodzeniu i wychodzeniu ;) Mostków w Regetowie jest więcej, najładnieszy jest przy wejściu na bazę. Tym razem nie zapomniałam go sfocić.

Zapraszam do bazy w przyszłym roku w lipcu i sierpniu. 

Więcej zdjęć w albumie BESKID NISKI 2.

Podziel się
oceń
0
1

komentarze (15) | dodaj komentarz

>>>> Regetów i Rotunda >>>>

czwartek, 01 lipca 2010 11:57
Wyprawa samochodowa głównie niestety. Bo ja kiepsko jazdę samochodem znoszę. Ale ten był na gaz, nie było najgorzej. Większość czasu zajęło nam rozbijanie bazy ale w sobotę na chwilkę wyskoczyliśmy na Rotundę obejrzeć cmentarz wojenny (w trakcie remontu) a następnego dnia przejść się do Regetowa Wyżnego, do dwóch innych cmentarzy i przy okazji podziwiać piękne widoki.

Rotunda 


Baza namiotowa 


Regetów Wyżny Cmentarz nr 1

i cmentarz nr 2


Pejzażu górskiego nie przebije nic


Reszta zdjęć od TEGO miejsca w albumie z Beskidu Niskiego.

Zapraszam też na FILM z Rotundy.

Podziel się
oceń
0
1

komentarze (13) | dodaj komentarz

>>>> Pogórza Przemyskie i Dynowskie >>>

środa, 21 października 2009 15:39
Takie górki, tylko mniejsze. Dla mnie, owerzystki mazowieckiej-równie górzyste jak każde inne. Aże ciepło było, tom się nieźle zasapała na podjazdach i nieźle nadenerwowała na zjazdach(że z prędkością ponad 40km/h wypadnę z drogi na zakręcie).
Na Pogórzach prównież bywały piękne Cerkwie
...ale sporo było wsi z zachowanymi (w miarę) charakterystycznymi chatami dla tego regionu
 
Pięknie bywało i na horyzoncie
A i ruinki się trafiały.
Wiecej  w TYM albumie

Podziel się
oceń
0
1

komentarze (22) | dodaj komentarz

>>>> Beskid Niski >>>>

piątek, 09 października 2009 0:11
No to wreszcie te góry. Ciężko się pedałuje pod górę, ale jeszcze gorzej pcha rower pod górę po błocie. Inaczej mówięc Beskid był hardcorowy, mimo że znowu tak dużo nie padało. Ale by się błocko zrobiło - starczy w zupełności. Masakra. Ale było fajnie ;)
Co jest w Beskidzie fajnego poza górami?
Ano cerkwie. Drewniane.
I murowane.
 
Chaty i chatki
A także kamieniste rzeczki
 
Jest też grób Josefa z Bazin
Ale najważniejsze są owce.

Podziel się
oceń
0
1

komentarze (17) | dodaj komentarz

>>>>>> Dolina Sanu >>>>>>

piątek, 04 września 2009 17:25
Pierwsza część rowerowej wyprawy w Beskid Niski wiodła Pogórzami. A raczej na ich pograniczu, bo staraliśmy się jechać doliną Sanu, by nie było za dużo podjazdów(a i tak były) :) San w tym rejonie mocno meandruje, płynie leniwie i jest bardzo płytki. Dlatego często ludzie przeprawiają się przezeń za pomocą promów. I myśmy postanowili skorzystać z tego rodzaju przeprawy. Ale okazało się,że prócz promów na Sanie liczne są wiszące stalowe mostki, niektóre w tak złym stanie,że nawet nie ma ich na mapach. 
Pierwszy trafiliśmy zaraz za Krasiczynem, wyglądał dość porządnie.
 Ten był na mapie, nawet samochód po nim przejechał.
A tego mostka na mapie nie było. Z duszą na ramieniu, ale się przedostaliśmy nie spadając :)
Na innym mostku bardzo bujało i deski skrzypiały. Ale co to dla nas.
Oczywiście, płynęliśmy też promem, o takim.
 
Przy innym promie okazało się, że panu nie chce się go uruchamiać dla dwójki rowerzystów i przewiózł nas łodzią. Łodzią!

Nie powiem co wtedy czułam, tam na środku rzeki z objuczonym rowerem... mała łódź, dwa rowery, trójka ludzi. Ugh.
Prócz wyżej wymienionych mostków i przepraw zdarzały się w miarę zwykłe mosty, choć też stalowe...
lub betonowe z drewnianymi barierkami. Trafił się też drewniany,ale nie mam zdjecia.
Ale ale. San!
I znowuż. Moim zdaniem dookoła były góry, a nie, bo podobno jakieś pogórza. Dla mnie jak coś wygląda jak góra, to jest góra i basta! ;)
Te i inne rozliczne atrakcje do obejrzenia w albumie DOLINA SANU

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

>>>>>> Wieżysty Krasiczyn >>>>>>

środa, 26 sierpnia 2009 14:19
Bo wież Ci na nim dostatek, a każda inna, niepowtarzalna i piękna na swój sposób. Mnie zachwyciło odnowione sgraffito na elewacjach. Niestety trochę zarósł staw i widać było tylko kwitnące zielsko. Bardzo malownicze, ale wody zza nich nie było widać. Może na wiosnę? KRASICZYN obeszliśmy parkiem dookoła, nie mieliśmy czasu na zwiedzanie z przewodnikiem. Park jest piękny sam w sobie, idealny na letni spacer. Rowerki zostawia się przy wejściu, koszt zwiedzania parku symboliczny.Polecam sklepik z pamiątkami w zamku, bardzo dobrze zaopatrzony :)
Strona domowa zamku,gdzie widać nieco więcej stawu.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

>>>> Przemyśl i Twierdza >>>>

poniedziałek, 17 sierpnia 2009 18:28
Dziś zaczynam relacjonować wyprawę rowerową w Beskid Niski. Zaczynam jednak od Pogórzy, bo tamtędy dojechaliśmy do gór. Właściwie to dla mnie wszystko jedno, bo cały Przemyśl był dla mnie w górskiej dolinie. Ja, rowerzystka mazowiecka rzadko widuję takie pejzaże.
PRZEMYŚL jednak nie był naszym celem.Po prostu tam kończyła się linia kolejowa. W Przemyślu wypiliśmy z Tomim mrożoną kawę z lodami dla ochłody i objechaliśmy dla przyzwoitości starówkę.
 Ale było za gorąco, zresztą dzień pomału się kończył. To pojechaliśmy na przedmieścia, do Fortu górującego nad miastem - zamienionego w park. Wokół Przemyśla jest bardzo dużo fortów i bunkrów a to za sprawą TWIERDZY PRZEMYŚL. Na objechanie jej potrzeba kilku dni. My zahaczyliśmy tylko te po drodze. Najważniejsze to Fort Helicha, mocno zakrzaczony oraz miejsce naszego noclegu, Fort Prałkowce (a wcześniej w mniejszym forcie Zniesienie zgubiłam okulary i resztę wyprawy jechałam z oczami kreta...) 
Nocowaliśmy w namiocie rozbitym pod dachem, a jakże, ruin koszar fortu.
Trzeba tam będzie wrócić na wiosnę. Koniecznie. Są chętni? 

A i nie wiem jak dla Was, ale dla mnie to już jest góra ;)
c.d.n...

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Klknij w Pajacyka

niedziela, 24 września 2017

Tylu a tylu tu było...:  260 855  

3grosze o mnie...

To ta w kapeluszu. Dla niektórych jej poczynania mogą się wydawać przejawem lenistwa...dla mnie są zaś efektem wytężonej pracy umysłowej...
Marzy mi się mały domek na działce lub projekty architektury socjalnej...
egocentryczna, enigmatyczna, emulsyjna ;-)

O moim bloogu

Zapis fotograficzny podróży po Polsce. Moje osobiste spojrzenie na to,co teraz wśród polskich turystów uważane jest za mniej atrakcyjne od Tunezji.

Szatelita

Locations of visitors to this page

Przybywacze

Add to Technorati Favorites Travel Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Statystyki

Odwiedziny: 260855
Bloog istnieje od: 3930 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl