Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 961 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zdjęcia w galeriach.


>>>>> Rowery zza Buga >>>>>

wtorek, 15 września 2009 15:12
Mały przerywnik przed kolejną częścią wakacyjnej wyprawy w góry. Otóż rowerowaliśmy z Adasiem na podlaskiej części Mazowsza, lub jak wolą inni na mazowieckiej części Podlasia. Do Małkinii dojechaliśmy pociągiem, a potem gnaliśmy po Nadbużańskim Parku Krajobrazowym
Obiad zjedliśmy w Ciechanowcu, ale przedtem odwiedziliśmy skansen położony w parku wokół pałacu. Jak zwykle urzekł mnie wiatrak ;)
Nocowaliśmy u zbiegu Nurca i Pełchówki. W ostatniej chwili przenieśliśmy namioty w bardziej malownicze miejsce (wcześniej byliśmy tylko przy Nurcu).
Następnego dnia odwiedziliśmy Drohiczyn...
I Górę Grabarkę.
Więcej zdjęć w albumie ROWERY ZZA BUGA

Podziel się
oceń
1
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

>>>>>> Dolina Sanu >>>>>>

piątek, 04 września 2009 17:25
Pierwsza część rowerowej wyprawy w Beskid Niski wiodła Pogórzami. A raczej na ich pograniczu, bo staraliśmy się jechać doliną Sanu, by nie było za dużo podjazdów(a i tak były) :) San w tym rejonie mocno meandruje, płynie leniwie i jest bardzo płytki. Dlatego często ludzie przeprawiają się przezeń za pomocą promów. I myśmy postanowili skorzystać z tego rodzaju przeprawy. Ale okazało się,że prócz promów na Sanie liczne są wiszące stalowe mostki, niektóre w tak złym stanie,że nawet nie ma ich na mapach. 
Pierwszy trafiliśmy zaraz za Krasiczynem, wyglądał dość porządnie.
 Ten był na mapie, nawet samochód po nim przejechał.
A tego mostka na mapie nie było. Z duszą na ramieniu, ale się przedostaliśmy nie spadając :)
Na innym mostku bardzo bujało i deski skrzypiały. Ale co to dla nas.
Oczywiście, płynęliśmy też promem, o takim.
 
Przy innym promie okazało się, że panu nie chce się go uruchamiać dla dwójki rowerzystów i przewiózł nas łodzią. Łodzią!

Nie powiem co wtedy czułam, tam na środku rzeki z objuczonym rowerem... mała łódź, dwa rowery, trójka ludzi. Ugh.
Prócz wyżej wymienionych mostków i przepraw zdarzały się w miarę zwykłe mosty, choć też stalowe...
lub betonowe z drewnianymi barierkami. Trafił się też drewniany,ale nie mam zdjecia.
Ale ale. San!
I znowuż. Moim zdaniem dookoła były góry, a nie, bo podobno jakieś pogórza. Dla mnie jak coś wygląda jak góra, to jest góra i basta! ;)
Te i inne rozliczne atrakcje do obejrzenia w albumie DOLINA SANU

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

>>>>>> Wieżysty Krasiczyn >>>>>>

środa, 26 sierpnia 2009 14:19
Bo wież Ci na nim dostatek, a każda inna, niepowtarzalna i piękna na swój sposób. Mnie zachwyciło odnowione sgraffito na elewacjach. Niestety trochę zarósł staw i widać było tylko kwitnące zielsko. Bardzo malownicze, ale wody zza nich nie było widać. Może na wiosnę? KRASICZYN obeszliśmy parkiem dookoła, nie mieliśmy czasu na zwiedzanie z przewodnikiem. Park jest piękny sam w sobie, idealny na letni spacer. Rowerki zostawia się przy wejściu, koszt zwiedzania parku symboliczny.Polecam sklepik z pamiątkami w zamku, bardzo dobrze zaopatrzony :)
Strona domowa zamku,gdzie widać nieco więcej stawu.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

>>>> Przemyśl i Twierdza >>>>

poniedziałek, 17 sierpnia 2009 18:28
Dziś zaczynam relacjonować wyprawę rowerową w Beskid Niski. Zaczynam jednak od Pogórzy, bo tamtędy dojechaliśmy do gór. Właściwie to dla mnie wszystko jedno, bo cały Przemyśl był dla mnie w górskiej dolinie. Ja, rowerzystka mazowiecka rzadko widuję takie pejzaże.
PRZEMYŚL jednak nie był naszym celem.Po prostu tam kończyła się linia kolejowa. W Przemyślu wypiliśmy z Tomim mrożoną kawę z lodami dla ochłody i objechaliśmy dla przyzwoitości starówkę.
 Ale było za gorąco, zresztą dzień pomału się kończył. To pojechaliśmy na przedmieścia, do Fortu górującego nad miastem - zamienionego w park. Wokół Przemyśla jest bardzo dużo fortów i bunkrów a to za sprawą TWIERDZY PRZEMYŚL. Na objechanie jej potrzeba kilku dni. My zahaczyliśmy tylko te po drodze. Najważniejsze to Fort Helicha, mocno zakrzaczony oraz miejsce naszego noclegu, Fort Prałkowce (a wcześniej w mniejszym forcie Zniesienie zgubiłam okulary i resztę wyprawy jechałam z oczami kreta...) 
Nocowaliśmy w namiocie rozbitym pod dachem, a jakże, ruin koszar fortu.
Trzeba tam będzie wrócić na wiosnę. Koniecznie. Są chętni? 

A i nie wiem jak dla Was, ale dla mnie to już jest góra ;)
c.d.n...

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

>>>>>> Liw i okoliczne wsie >>>>>>

środa, 12 sierpnia 2009 21:55
Wybraliśmy się w lipcu z Magdą i Tomim pociągiem do Siedlec, ale wysiedliśmy w Mrozach, choć mrozu nie było ;) Celem była rzeczułka Liwiec oraz zamek w Liwie(a może Liwiu). Zanim tam dojechaliśmy zwiedziliśmy sporo mazowieckiej wsi i zabytkowych drewnianych chat.
Nasza trasa wiodła przez MROZY, KAŁUSZYN, WITY, DALBOGI, CIERPIĘTA, WIERZBNO (gdzie nie było metra), SOBOŃ, KRYPY i uciekając burzy wreszcie LIW. Zamek robi wrażenie, a zarazem dziwnie wygląda.... z doklejonym dworem.
Po zwiedzeniu wystawy w miejscowym Muzeum udaliśmy się rozlewiskiem Liwca na południe. 
Po drodze okazało się,że ktoś podpalił trawy i ToMi wykonał telefon do odpowiednich służb.Ciekawe czy ugasiły.My nie czekaliśmy, tylko ścigając się z bocianami pomknęliśmy dalej do GRODZISKa, gdzie znajduje się...Grodzisko ;)
Po obejściu grodziska dookoła(trochę to trwało) goniliśmy burze przez WYSZKÓW, OSZCZERZE, DALKÓW DAĆBOGI, PROSZEW, KOPCIE, STARĄ I NOWĄ SUCHĄ... w Starej Suchej zabawiliśmy dłużej w skansenie.
Dalej były CHOJECZKI SYBILAKI(kto wymyśla te nazwy?), CZARNOWĄŻ, POLAKI i dobrnęliśmy do miejscowości KOTUŃ, gdzie w ostatniej chwili nabyliśmy podwieczorek w delikateach i zalegliśmy na łąwce. 
Przedtem znaleźliśmy jakiś piaszczysty kawałek lasu,który chyba jednak nie jest wydmą.
Robiło się ciemno i zimno. Pociąg się nieco spóźnił i bardzo późnym wieczorem, nieco przemarznięci (przynajmniej ja) wróciliśmy do domków.

Relację na gorąco z tej wyprawy można poczytać U MNIE na bajktatsach
oraz na bajkstatsach WUJKA TOMIEGO

Podziel się
oceń
1
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

>>> Szczawno Zdrój - uzdrowisko jakich mało >>>

wtorek, 11 sierpnia 2009 15:51
Do tej pory uzdrowiska kojarzyły mi się z tłumem,któego nie cierpię. Dopiero w Szczawnie zmieniłam swoje podejście do miejscowości, gdzie można się napić... wody ;)
SZCZAWNO ZDRÓJ  ma bogatą HISTORIĘ, zwłaszcza,że sięga czasów prasłowiańskich - polecam przeczytać. Lekko poza sezonem, najlepiej w tygodniu i podczas chłodniejszej pogody - jest idealne na kilkudniowy wypad na "wczasy". Byłam tam kilka razy na przełomie maja i czerwca.
Zawszebędę miło wspominać przepiękną pijalnię wód
Jak i pobliski park, na wiosnę pełen ogromnych krzewów różaneczników. Cudowne miejce na spacery.
Parków w Szczawnie Zdroju jest kilka, polecam odwiedzić i pozostałe. Każdy ma swój urok. Na uwagę załugują piękne wille, praktycznie w stanie idealnym, a przecieć przedwojenne. Wojna szczęśliwie ominęła te rejony.
Pijmy wodę na zdrowie! ;)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

>>>>>> Górzysty Wałbrzych >>>>>>

wtorek, 28 lipca 2009 22:45
Nareszcie obrobiłam zdjęcia z górskiego miasta Wałbrzych, położonego w urokliwym zakątku Sudetów. Dość rozległe, położone w dolinach między niewysokimi, porośniętymi lasem górami i zarastającymi zielskiem hałdami. Kiedyś były tu ogromne kopalnie, dziś jest to rejon gdzie można poodychać świeżym powietrzem i wybrać się na pieszą lub rowerową wycieczkę. Szlaków do wyboru, do koloru, a na horyzoncie resztki szybów.

Ale nie można nie odwiedzić Starówki. Właściwie cały Wałbrzyh to jedna wielka starówka, oszczędzony szczęśliwie przez II wojnę...

W południowej części Wałbrzycha, tuż przez Dworcem Głównym(który wcale nie jest główny, głównym jest Wałbrzych Miasto) znajduje się charakterystyczny wiadukt. Z pewnością kojarzą go widzowie polskiego filmu "Sztuczki"

Zapraszam do WAŁBRZYCHA i KOPALNI JULIA (THOREZ)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

>>>>> Międzyborów i okolica >>>>>

poniedziałek, 27 lipca 2009 0:07
Po drodze do Żyrardowa jadąc pociągiem mija się niepozorną stacyjkę w MIĘDZYBOROWIE.  
Można jednak wysiąść i zwiedzić okoliczne piachy i lasy... oraz samotne spalone ruderki... 
Albo też można pojechać na południe, do Starych Bud w poszukiwaniu drewnianych domków i uroczych przydrożnych kapliczek.

Podziel się
oceń
2
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

>>>>>> Łódź po raz drugi >>>>>>

poniedziałek, 20 lipca 2009 0:22
Wybierałam się do Łodzi jak ta sójka za morze od 3 lat. Ostatnim razem byłam tam w 2006 roku, tu na blogu są dwie skromne galerie, bo wówczas dysponowałam tylko Zeniem. PIERWSZA i DRUGA.
A teraz było inaczej, bo miałam przewodnika, Huannu(kiedyś Neohuannu), wujku Samo Bro czy jak się tam zwie teraz ;)
Zaczęliśmy od Widzewa, by pojechać na osiedle z lat 40tych - Stoki (każda ulica jest tam górska i to nie tylko z nazwy). Stamtąd rzut beretem do zamkniętego w sobotę cmentarza żydowskiego i muzeum utworzonego na miejscu stacji, skąd wywożono Żydów do obozów śmierci. Stacja zwała się Radegast. Zaraz potem jeszcze pomnik pomordowanych dzieci i w ogóle smutno i martyrologicznie.
Potem chłodziliśmy się u Huanna na Bałutach, by zostawić rowerki na chwilę i przejśc się po okolicy na piechotę, bez rowerów łatwiej było się poruszać po podwórkach. Klimat bardzo podobny do warzawkiej Pragi, choć kamienice w lepszym stanie.
Dalej z powrotem na rowerki i myk do Parku Ocalałych
A dalej to już tylko Manu i obowiązkowe focenie czerwonych rowerków.
A obok Manufaktury zwiedziliśmy osiedle robotnicze i drewniany kościół(zdjęcia nie ma bo nie wyszło).
Pobyt w Łodzi byłby nieważny, gdybyśmy nie odwiedzili Pietryny i nowej atrakcji, zdrojów ulicznych.Bardzo pyszna woda. Zdroje są ozdobione rzeźbami dzieci i rybek.
Na Pietrynie fundnęłam sobie mrożoną kawę(koktajl i sernik z Manu nie tarczyły na długo) i pojechaliśmy w stronę Księżego Młyna(spóźniłam się na spacer),ale wcześniej zahaczylimy o Białą Fabrykę, na tyłach której jest skansen drewnianych budynków z Łodzi (niestety był czynny do 16, więc fotki zza ogrodzenia)
Ledwo zdążyliśmy zwiedzić dzikim pędem Księży Młyn
Na sam koniec polecielimy po bilety na Fabryczną. Pociąg o 19tej śmignął sprzed nosa, pozostawał ten o 20:58.Mieliśmy niecałe 2 godziny,więc wpadliśmy jeszcze raz do Huanna, przy okazji odebrałam pocztę. Okazało się,że Stahoo jest w Łodzi od rana ledwo żywy po dlaekiej wyprawie.Pisnęłam mu mejlem(a Hua smsem),że będzie mnie można dorwać na Fabrycznej przed 21 i pognaliśmy z powrotem na dworzec. Stahoo dotarł 2 minuty przed odjazdem, ale zdążył mnie wyściskac i wycałować ;)

Wszystkie zdjęcia w albumie ŁÓDŹ

Potem w Łodzi była wielka ulewa z gradobiciem, która ścigała mój pociąg, ale koło Żyrardowa straciła zapał i suchą stopą dotarłam do Warszawy :)

Pozdrawiam też Mackozera z blipa, któremu omal nie rozjechałam psów nie zauważając ich ni jego samego na Bałutach ;)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

>>> Żyrardowska "Praga", park i fabryka >>>

niedziela, 12 lipca 2009 12:14
Tym razem nie jeździliśmy tylko po centrum ŻYRARDOWA, ale zapuścilimy się do zakazanego osiedla zwanego żyrardowską "Pragą". Głównie za sprawą specyficznego klimatu, tak jakby czas się zatrzymał.
Potem przez park podjechaliśmy do Bielnika, fabryki lniarskiej (z warszawskim akcentem) i sklepem z wyrobami z lnu.
I oczywiście musiała być w planie jakaś ruinka dla lavinki, ale oczywiście fabryczna.
A o samym Żyrardowie w skrócie można poczytać w OBIEŻYŚWIACIE.

Apdejt: Byłabym zapomniała,że u wujka Tomiego są też relacje z Żyrka: PIERWSZA i DRUGA.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

>>>> Wyspy Świderskie - piknik rowerowy >>>>

czwartek, 09 lipca 2009 20:31
Odbył się dawno temu, bo na początku maja, ale dopiero teraz wrzucam relację. Jechaliśmy "powiedzmy" od mostu Siekierkowskiego na południe wałem lub drogą wzdłuż wału. Wygodna trasa do Góry Kalwarii, my jednak dojechaliśmy do rezerwatu Wyspy Świderskie. Przedtem jednak minął nas pociag.
A nad Wisłą były takie oto widoki. Co ciekawe widać stamtąd na horyzoncie pylony mostu Siekierkowskiego.
Po drodze do Konstancina, bo tamtędy wracaliśmy, jeszcze przy wale minęliśmy "baobab".
Wszystkie plenerowe zdjęcia są w albumie PIKNIK ROWEROWY
A zdjecia rowerzystów od TEGO miejsca.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

>>>>> Fort Bema >>>>>

poniedziałek, 22 czerwca 2009 23:48
Za Wikipedią: "Fort Bema, a właściwie fort Fort P (Parysów) powstał w latach 1886-1890 w ramach budowy drugiego (wewnętrznego) pierścienia fortów twierdzy Warszawa. 31 stycznia 1909 roku wydano rozkaz likwidacji Twierdzy, niemniej wysadzono jedynie poternę i prochownię u styku prawego barku i czoła. Nazwa Parysów pochodzi od wsi Parysów położonej na północ od fortu (do 1939r. przy granicy Warszawy) - współcześnie jest to okolica ulicy Gen. Maczka, przedłużenia ul. Powązkowskiej. W 1921 Fort Parysów otrzymał nazwę Fort Bema (stąd nazwa dzielnicy Bemowo) i w latach 1924-1939 mieściła się tu wytwórnia amunicji nr 1. W okresie II wojny światowej były tu niemieckie magazyny wojskowe. Także po wojnie Wojsko Polskie zajęło fort. W latach 80. XX wieku fort przekazano Wojskowemu Klubowi Sportowemu Legia Warszawa." 
Klikać w zdjęcie by obejrzeć więcej.
Był to jeden z punktów odwiedzonych podczas bardzo ciekawego dnia w maju.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

>>>> Kopalnia "Julia" w Wałbrzychu >>>>

poniedziałek, 25 maja 2009 22:06
Mam to szczęście uczestniczyć w inwentaryzacji naziemnych obiektów z nieczynnej kopali Julia w Wałbrzychu. Niedawno udało się pozyskać fundusze z Unii Europejskiej na jej remont, by mogła być w większej części dostępna dla turystów oraz jednocześnie stanowić ważny punkt kulturalny na mapie miasta. 
Jest to zespół pięknych, w większej części XIXw. budynków w bardzo złym tanie, ale nadal majacych szansę na przywrócenie świetności. Węgla wydobywać już nie można, złoża się wyczerpały, ale za to zachowały się maszyny, wagoniki, nawet ubrania górnicze zawieszone w łaźni po raz ostatni w 1996 roku.
Naprawdę jest co oglądać, mam nadzieję że za kilka lat będę mogła pokazać ją mniej zrujnowaną :)
Więcej zdjęć w albumie KOPALNIA JULIA - WAŁBRZYCH

Trochę więcej o kopalni i muzeum dwa w jednym na Wikipedii

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

>>>>> Majówka nad Zegrzem >>>>>

piątek, 15 maja 2009 20:37
W tym roku pogoda dopisała, łikęd świąteczny majowy stał się przyczyną wielu podmiejskich wycieczek. Z goldenlajnową grupką i namówionym bratem Finiem lavinka pojechała nad Zegrze najłatwiejszą trasą, bo z Dworca Gdańskiego na most także Gdański i za skrzyzowaniem wielopoziomowym myk w bok do bocznicy kolejowej. Z niej dość łatwo przebiliśmy się nad KANAŁ ŻERAŃSKI, który przywitał nas mostem pięknym, bo stalowym. Mam słabość do kratownic ;) 
Nad samym Zegrzem okazało się,że Dawidowi poszłą dętka (jakaś seria dętek na moich wycieczkach) i czekał nas przymuswy dłuższy postój. Wybraliśmy bliższą plażę i nabyliśmy coś do jedzenia. Ja dwa gofry i frytki. Przy okazji ogladaliśmy panów szalejących na skuterze wodnym, żaglówki i mercedesa, któy omal nie został zwodowany razem z jachtem ;)
Panom się zresztą oberwało, bo chwilę potem wpadki obaj do wody i na dodatek podpłnynęła do nich straż woda jakaś. 
Podczas postoju wymyśliliśmy z grubsza ciąg dalszy wycieczki. Stanęło na moich ukochanych bunkrach, ale o tym później.
Najpierw szlakiem rowerowym objechaliśmy ZALEW ZEGRZYŃSKI od wschodu i zalegliśmy u ujścia małej rzeczki. Widok mieliśmy na wysepkę i ciekawe stateczki.
Po wylegwaniu na plaży trzeba było się zbierać. Mała przerwa na lody, picie i zwiedzanie toalety - i kierunek na Fort pod Białobrzegami-dokładniej Fort Beniaminów. . Na miejscu okazało się,że jest w rękach prywanych,ale nie dość pilnie strzezony. Z Dawidem poszliśmy nieco pofocić. Więcej zdjęć od TEGO miejsca.
Więcej na temat fortfykacji mazowieckich można obejrzeć na WIKIPEDII.
Wracaliśmy dookoła po jakihś zapomnianych drogach Mazowsza do mostu nnad Kanałem Zegrzyńskim i dalej po trasie do Dworca Gdańskiego i metrem do domku na kolację :)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

>>>>>> Wiosenny Modlin >>>>>>

niedziela, 10 maja 2009 14:03
Po raz kolejny postanowiliśmy się wybrać do Twierdzy w Modlinie, niemożliwe zwiedzć całą podczas jednej wycieczki. Pierwszy raz byłam tam rowerowo na początku czerwca zeszego roku. Tym razem byliśmy tam w kwietniu, jak tylko zrobiła się pogoda. Rano wiało i ziab był straszejn Dawid jechał w czapce, ja w nausznikach, Tomi w kapturze. Pote na zmianę robilo się ciepło i zimno, przebierałam się kilkanaście razy. 
Jechaliśmy z mostu Gdańskiego, dalej wzdłuż Jagiellońskiej na Białołękę i dalej już wałem. Tam zrobiliśmy większy postój w rezerwacie nadwiślańskim, Kępy Kiełpińskie czy coś. Takie krzaki jeszcze tylko  w Polsce zostały, Europejczycy nie wierzą,że tu nie ma betonu... z braku funduszy ;)
I trafiła się łódka. Rezerwat jest na przeciwko pola golfowego, łatwo trafić.
W samym Modlinie zabawiliśmy z Tomim do późnego popołudnia, Dawid niestety musiał wcześniej ruszć do domku.
W międzyczasie Tomi wszedł na komin. Nudził się biedactwo.
Wracałam wieczorem przez Łomianki a Tomi do Żyrardowa przez Kampinos. Po drodze zahaczyliśmy o Kazuń, by sfocić urokliwy kościółek. Nie wracałam pociągem dlatego,że dworzec modliński był w remoncie.
Co ciekawe znaleźliśmy miejsce w Modlnie skąd można podziwiać panoramę... Warszawy!

Klikać w zdjęcie by obejrzeć większe.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

>>>>> Podzyradowski standarcik >>>>

piątek, 10 kwietnia 2009 22:10
Marcowa wycieczka pod wiatr w celu między innymi topienia Marzanny,ale i odiedzenia starych śmieci w Guzowie i Miedwienicach. Dokładna trasa tutaj. Trochę zmodyfikowana o dom poprawczy w Oryszewie i Jesionkę, gdzie uciekł nam pociag. Zdarza się nawet zawodowcom ;)
Zaczęliśmy od ŻYRARDOWA (jak tylko dojechaliśmy z Warszawy) ale tylko przez chwilke, potem były Wiskitki i problem z dętką,dlatego zabawiliśmy tam dłużej.
Potem topienie Marzanny... i dom poprawczy w Oryszewie.
i Park z Pałacem w Guzowie
A potem już Sanktuarium w Miedwienicach
I wiadukt nad autostradą w budowie
I Myk d stacji w Jesionce.
W związku z uciekniętym pociągem podjechaliśmy jedną stację w kierunku Warszawy,ale przedtem odwiedziliśmy krzyż na miejscu pochówku żołnierzy z wojny. Wracaliśmy w dobrych nastrojach do Warszawy, w przedziale bagażowym towarzyszył nam skuter :)

Wszystkie zdjęcia w albumie WISKITKI, GUZÓW, MIEDWIENICE itd.

A to relacja wujka Tomiego z tej wyprawy

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

>>>>>> Bunkry w Janówku >>>>>>

sobota, 17 stycznia 2009 17:11
Nareszcie udało mi się wgrać zdjecia z wycieczki do bunków w Janówku. Na wyprawie wbrew pozorom nie było wujka Tomiego, za to był głodny Finio. Zabieranie głodnego Finito ze sobą na wycieczkę było błędem taktycznym. Ale to szczegół i nauczka przy okazji. Bunkry w okolicy były 4. Jeden z nich był całkowicie niedostępny (no,może pieszo ale rowerami bez szans). Dookoła były działki miłośników, a miłość swą okazywali wyrzucajac na jego teren śmieci. Bez komentarza.
Ale do rzeczy.
Pierwszy bunkier znaleźliśmy ukryty w lesie. Trochę jak w dżungli. Był zupełnie zniszczony, ale za to malowniczo obrośnięty bujną roślinnością. Nieopodal było też porządnie zakomarzone jeziorko.
Następnie przejechaliśmy na drugą stronę torów by odwiedzić piękny ceglany fort z czasów I wojny Światowej. Jedno ze starych umocnien twierdzy w Modlinie. Dzień się kończył, trzeba tam będzie jeszcze raz przyjechać i pozwiedzać na spokojnie.
Potem próbowaliśmy się dostać do fortu z "miłośnikami". Nie udało się,więc pojechaliśmy do ostatniego, betonowego bunkra, w którym ktoś zrobił sobie magazyn opon. Dostałam się doń od tyłu, przez chaszcze(jak to ja). Fociłam z ukrycia, bo byli tam jacyś ludzie a nie byłam pewna czy cywilizowani i wolałam nie ryzykować.
Wszystkie zdjęcia można obejrzeć w albumie JANÓWEK

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

>>>>>> Narew leniwa... >>>>>>

poniedziałek, 22 grudnia 2008 22:56
Z pozoru wydaje się leniwą rzeką, choć lubi zaskakiwać na wiosnę. Kiedyś, daaawno teeemu zatopiła pół Tuska i odtąd miasto nosi nazwę Pułtusk. ;)
Byliśmy na Narwią dwa razy. Za pierwszym razem w Pułtusku, za drugim bliżej Serocka, w okolicy wsi Łacha. Jest tam ośrodek z drewnianymi domkami. Wyjątkowo tani i sympatyczny poza toaletami.... jakby czas zatrzymał się w miejscu. Dla wielbicieli wczasów w PRLu.
A to jest zdjęcie z 8 sierpnia o 8:08. W końcu nie dałam go na digartowy konkurs, ale daję tu.
Reszta zdjęć w albumie NAREW

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

>>>> Brok i wiatraki >>>>

środa, 26 listopada 2008 23:44
Niemałym zaskoczeniem okazał się dla mnie wjazd do Broku. Przywitaly nas wiatraki. Piękne i ogromne, widoczne jeszcze z mostu na rzece Bug. 
Wiatraki są w okolicy bardzo popularne, sporo osób wstawia je sobie do ogródków.
W Broku, prócz kościoła zwiedziliśmy też ruiny zamku biskupiego (chyba) a Tomi nawet próbował na niego wejść (na pewno).
Wszystkie zdjęcia w albumie BROK I WIATRAKI

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

>>>> Kurpie Białe - pejzaże >>>>

wtorek, 25 listopada 2008 1:49
Architektura architekturą, ale Kurpie to przede wszystkim pola, pola, pola, łąki, łąki, łąki i laaaaaassss.... a przy tym czy na tym pierwszym zdjęciu to nie sławne miejsce gdzie biegają Teletubisie?
Zapraszam do nowego albumu KURPIE BIAŁE - PEJZAŻE

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Klknij w Pajacyka

niedziela, 24 września 2017

Tylu a tylu tu było...:  260 883  

3grosze o mnie...

To ta w kapeluszu. Dla niektórych jej poczynania mogą się wydawać przejawem lenistwa...dla mnie są zaś efektem wytężonej pracy umysłowej...
Marzy mi się mały domek na działce lub projekty architektury socjalnej...
egocentryczna, enigmatyczna, emulsyjna ;-)

O moim bloogu

Zapis fotograficzny podróży po Polsce. Moje osobiste spojrzenie na to,co teraz wśród polskich turystów uważane jest za mniej atrakcyjne od Tunezji.

Szatelita

Locations of visitors to this page

Przybywacze

Add to Technorati Favorites Travel Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Statystyki

Odwiedziny: 260883
Bloog istnieje od: 3930 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl