Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
button stats bikestats.pl

Zdjęcia w galeriach.


>>> Bolimowski Park Krajobrazowy >>

wtorek, 02 lutego 2010 0:15
Mauzoleum żołnierzy niemieckich znajduje się w miejcowości Joachimów Mogiły. Leżą tutaj polegli żołnierze z I wojny światowej, kiedy to po raz pierwszy użyto broni chemicznej, wskutek czego zginęły tysiące żołnierzy rosyjskich. W 1990 roku pochowano tutaj 2566 żołnierzy niemieckich, któych ekshumowano z Powązek. Więcej można poczytać na stronie PTTK i Opencaching.

Cmentarz odwiedziliśmy na początku grudnia. Nie było zbyt ciepło,ale dało jeszcze radę jeździć na rowerze. Okolica Bolimowskiego Parku jest bardzo malownicza, nawet późną jesienią czy zimą. Wybieram się tam wiosną, by zobaczyć jak natura budzi się do życia. W obrębie BPK jest wiele atrakcji turystycznych, które bywały już na blogu. I pewnie będą jeszcze. Część jest w osobnych albumach, np.dot. rzeki RAWKI lub okolica wokół RADZIWIŁŁOWA



Oraz Cmentarz w wydaniu wujkowym z sierpnia 2007

komentarze (9) | dodaj komentarz

>>>>>> Dolina Rawki >>>>>

poniedziałek, 18 stycznia 2010 20:16
Rawka toleniwie płynąca rzeczka na pograniczu Mazowsza i ziemi Łódzkiej (na mojej prywatnej mapie Polski, nie pamiętam gdzie dokłądnie przebiega ganica,ale niedaleko). Wzdłuż niej mieszka dużo bobrów,choć żadnegonie spotkałam. Ale o bobrach napiszę kiedy indziej. Dziś o ciekawych obiektach na Rawce. Pzy okazji akcji GTWb pisałam kiedyś o moście kolejowym.
A dziś przedstawiam zabytkowy drewniany młyn, na północ od mostu. By go zobaczyć trzeba wysiąść na stacji Skieniewice-Rawka i trochę cofnać sięw kierunku Warszawy idać asfltową drogą. Młyn znajduje się przy jednym z rozwidleń Rawki.
Więcej zdjęć w albumie RAWKA

komentarze (6) | dodaj komentarz

>>>> Olsztyn wczoraj i dziś >>>>

wtorek, 08 grudnia 2009 17:50
Kiedyś zawitałam w okolicę jeziora Ukiel z okazji studenckiego projektu Stacji ornitologicznej. To była wczesna wiosna, na Warmii niemal jak zima i wieje potwornie. Tam zawsze wieje. A zwłaszcza wiosną i jesienią. Wyżynne otwarte przestrzenie. No wiecie. Urywa łeb. Zimą jest jeszcze gorzej :)
Tak wyglądał Ukiel pod koniec lat 90tych.
A tak teraz, znaczy we wrześniu tego roku. Trochę przybyło agroturystyki ale poza tym dzicz aż miło. Polecam.
Słupki jak były...
Tak i są.
Ale,ale - przeca miasto! Miasto też zwiedziłam, rowerowo a jakże. Wszystkie zdjęcia w albumie OLSZTYN. Tu tylko widoczek Starówki...
Piękny ceglany wiadukt kolejowy
I stare osiedle kolejowe,na północny zachód od głównego dworca.
A rowerowa relacja na bajkstatsach.

komentarze (8) | dodaj komentarz

>>>> Pogórza Przemyskie i Dynowskie >>>

środa, 21 października 2009 15:39
Takie górki, tylko mniejsze. Dla mnie, owerzystki mazowieckiej-równie górzyste jak każde inne. Aże ciepło było, tom się nieźle zasapała na podjazdach i nieźle nadenerwowała na zjazdach(że z prędkością ponad 40km/h wypadnę z drogi na zakręcie).
Na Pogórzach prównież bywały piękne Cerkwie
...ale sporo było wsi z zachowanymi (w miarę) charakterystycznymi chatami dla tego regionu
 
Pięknie bywało i na horyzoncie
A i ruinki się trafiały.
Wiecej  w TYM albumie

komentarze (6) | dodaj komentarz

>>>> Beskid Niski >>>>

piątek, 09 października 2009 0:11
No to wreszcie te góry. Ciężko się pedałuje pod górę, ale jeszcze gorzej pcha rower pod górę po błocie. Inaczej mówięc Beskid był hardcorowy, mimo że znowu tak dużo nie padało. Ale by się błocko zrobiło - starczy w zupełności. Masakra. Ale było fajnie ;)
Co jest w Beskidzie fajnego poza górami?
Ano cerkwie. Drewniane.
I murowane.
 
Chaty i chatki
A także kamieniste rzeczki
 
Jest też grób Josefa z Bazin
Ale najważniejsze są owce.

komentarze (8) | dodaj komentarz

>>>>> Babie Lato nad Narwią >>>>>

wtorek, 22 września 2009 23:48
Nie tylko dla pań. Ale i tak grupa 11 osób była mocno sfeminizowana ;)
Ponieważ wiać miało ze wchodu, pojechaliśmy najpierw do Białegostoku pociągiem i stamtąd nie zwiedzając miasta pognaliśmy do Choroszczy, gdzie zajęło nas na dłużej zwiedzanie Pałacyku Branickich jak i pobliskiego parku. Nawet z Tomim założyliśmy kesza (jak sie okazało potem, drugiego w tym parku). Mnie jednak bardziej podobał się kościół, pięknie lśnił w promieniach porannego słońca
Potem przejeżdżaliśmy przes starorzecze Narwii, piękna rzeka o wielu korytach ;) Przy okazji trafiliśmy na tamę. Co ciekawe kiedyś rysowałam kubek w kubek taką samą...
Byliśmy też w strzeżonym buławą Tykocinie, gdzie przyplątał się do mnie pies na trawniku. W Tykocinie jest piękny plac przed równie pięknym kościołem i jeszcze piękniejsza Synagoga. Jest też dobrze zaopatrzona knajpa Tejsza, gdzie zjedliśmy obiad. Jest też ładny stalowy most i za nim zamek, ale zamku nie zdążyliśmy obejrzeć, spóźnieni byliśmy 2 godziny.
Mieliśmy po drodze kilka przygód. Niemal w tym samym czasie poszły dwie dętki. Szczęście w nieszczęściu. Za to wieczorem zewsząd otaczały nas krowy a jechaliśmy Unijnymi Kałówkami.
Ale i tak zdażyliśmy zobaczyć Pomnik Śledzika.
Dzień pożegnał nas pięknym zachodem słońca, ale my nadal nie wiedzieliśmy gdzie się rozbić namiotami. Za Wizną przyplątał się kolejny pies, który towarzyszył nam w sumieprzez 30km. Miał zdrowie. Noclegowaliśmy nad starorzeczem Narwii, z kilometr od punktu widokowego, pod którym znaleźliśmy zakopanego kesza :)
Następnego dnia jechaliśmy przez Łomżę, której nie zwiedziliśmy,ale zdążyłam focić bramę na podwórko. Tu odpadł Darek, któremu pekła obręcz w kole.Jak pech to pech, zwżywszy że poprzedniego dnia wieczorem ToMi niefortunnie zaparkował swego dwukołowca na brzegu wjazdu na poesję i właściciel rozjechał mu przednie koło.Na szczęcie zdołał je prowizorycznie nacentrować i jechał dalej.

Najważniejszym punktem drugiego dnia wycieczki był Skansen w Nowogrodzie i kolejne dwa kesze(w tym jeden wirtualny).
Jadąc do Ostrołęki nadłożyliśmy trasę i gruntówką podjechaliśmy dużym polem golfowym (choć krowy twierdzą, że to ich talerz śniadaniowy) do Jałowców i pięknej Narwii (okolice Czartorii)
A potem pociągiem wróciliśmy do Warszawy z przesiadką w Tłuszczu,ale wcale od tego nie przytyliśmy niestety.

Wszystkie fotki w albumie BABIE LATO NAD NARWIĄ

komentarze (4) | dodaj komentarz

>>>>> Rowery zza Buga >>>>>

wtorek, 15 września 2009 15:12
Mały przerywnik przed kolejną częścią wakacyjnej wyprawy w góry. Otóż rowerowaliśmy z Adasiem na podlaskiej części Mazowsza, lub jak wolą inni na mazowieckiej części Podlasia. Do Małkinii dojechaliśmy pociągiem, a potem gnaliśmy po Nadbużańskim Parku Krajobrazowym
Obiad zjedliśmy w Ciechanowcu, ale przedtem odwiedziliśmy skansen położony w parku wokół pałacu. Jak zwykle urzekł mnie wiatrak ;)
Nocowaliśmy u zbiegu Nurca i Pełchówki. W ostatniej chwili przenieśliśmy namioty w bardziej malownicze miejsce (wcześniej byliśmy tylko przy Nurcu).
Następnego dnia odwiedziliśmy Drohiczyn...
I Górę Grabarkę.
Więcej zdjęć w albumie ROWERY ZZA BUGA

komentarze (12) | dodaj komentarz

>>>>>> Dolina Sanu >>>>>>

piątek, 04 września 2009 17:25
Pierwsza część rowerowej wyprawy w Beskid Niski wiodła Pogórzami. A raczej na ich pograniczu, bo staraliśmy się jechać doliną Sanu, by nie było za dużo podjazdów(a i tak były) :) San w tym rejonie mocno meandruje, płynie leniwie i jest bardzo płytki. Dlatego często ludzie przeprawiają się przezeń za pomocą promów. I myśmy postanowili skorzystać z tego rodzaju przeprawy. Ale okazało się,że prócz promów na Sanie liczne są wiszące stalowe mostki, niektóre w tak złym stanie,że nawet nie ma ich na mapach. 
Pierwszy trafiliśmy zaraz za Krasiczynem, wyglądał dość porządnie.
 Ten był na mapie, nawet samochód po nim przejechał.
A tego mostka na mapie nie było. Z duszą na ramieniu, ale się przedostaliśmy nie spadając :)
Na innym mostku bardzo bujało i deski skrzypiały. Ale co to dla nas.
Oczywiście, płynęliśmy też promem, o takim.
 
Przy innym promie okazało się, że panu nie chce się go uruchamiać dla dwójki rowerzystów i przewiózł nas łodzią. Łodzią!

Nie powiem co wtedy czułam, tam na środku rzeki z objuczonym rowerem... mała łódź, dwa rowery, trójka ludzi. Ugh.
Prócz wyżej wymienionych mostków i przepraw zdarzały się w miarę zwykłe mosty, choć też stalowe...
lub betonowe z drewnianymi barierkami. Trafił się też drewniany,ale nie mam zdjecia.
Ale ale. San!
I znowuż. Moim zdaniem dookoła były góry, a nie, bo podobno jakieś pogórza. Dla mnie jak coś wygląda jak góra, to jest góra i basta! ;)
Te i inne rozliczne atrakcje do obejrzenia w albumie DOLINA SANU

komentarze (9) | dodaj komentarz

>>>>>> Wieżysty Krasiczyn >>>>>>

środa, 26 sierpnia 2009 14:19
Bo wież Ci na nim dostatek, a każda inna, niepowtarzalna i piękna na swój sposób. Mnie zachwyciło odnowione sgraffito na elewacjach. Niestety trochę zarósł staw i widać było tylko kwitnące zielsko. Bardzo malownicze, ale wody zza nich nie było widać. Może na wiosnę? KRASICZYN obeszliśmy parkiem dookoła, nie mieliśmy czasu na zwiedzanie z przewodnikiem. Park jest piękny sam w sobie, idealny na letni spacer. Rowerki zostawia się przy wejściu, koszt zwiedzania parku symboliczny.Polecam sklepik z pamiątkami w zamku, bardzo dobrze zaopatrzony :)
Strona domowa zamku,gdzie widać nieco więcej stawu.

komentarze (4) | dodaj komentarz

>>>> Przemyśl i Twierdza >>>>

poniedziałek, 17 sierpnia 2009 18:28
Dziś zaczynam relacjonować wyprawę rowerową w Beskid Niski. Zaczynam jednak od Pogórzy, bo tamtędy dojechaliśmy do gór. Właściwie to dla mnie wszystko jedno, bo cały Przemyśl był dla mnie w górskiej dolinie. Ja, rowerzystka mazowiecka rzadko widuję takie pejzaże.
PRZEMYŚL jednak nie był naszym celem.Po prostu tam kończyła się linia kolejowa. W Przemyślu wypiliśmy z Tomim mrożoną kawę z lodami dla ochłody i objechaliśmy dla przyzwoitości starówkę.
 Ale było za gorąco, zresztą dzień pomału się kończył. To pojechaliśmy na przedmieścia, do Fortu górującego nad miastem - zamienionego w park. Wokół Przemyśla jest bardzo dużo fortów i bunkrów a to za sprawą TWIERDZY PRZEMYŚL. Na objechanie jej potrzeba kilku dni. My zahaczyliśmy tylko te po drodze. Najważniejsze to Fort Helicha, mocno zakrzaczony oraz miejsce naszego noclegu, Fort Prałkowce (a wcześniej w mniejszym forcie Zniesienie zgubiłam okulary i resztę wyprawy jechałam z oczami kreta...) 
Nocowaliśmy w namiocie rozbitym pod dachem, a jakże, ruin koszar fortu.
Trzeba tam będzie wrócić na wiosnę. Koniecznie. Są chętni? 

A i nie wiem jak dla Was, ale dla mnie to już jest góra ;)
c.d.n...

komentarze (9) | dodaj komentarz

>>>>>> Liw i okoliczne wsie >>>>>>

środa, 12 sierpnia 2009 21:55
Wybraliśmy się w lipcu z Magdą i Tomim pociągiem do Siedlec, ale wysiedliśmy w Mrozach, choć mrozu nie było ;) Celem była rzeczułka Liwiec oraz zamek w Liwie(a może Liwiu). Zanim tam dojechaliśmy zwiedziliśmy sporo mazowieckiej wsi i zabytkowych drewnianych chat.
Nasza trasa wiodła przez MROZY, KAŁUSZYN, WITY, DALBOGI, CIERPIĘTA, WIERZBNO (gdzie nie było metra), SOBOŃ, KRYPY i uciekając burzy wreszcie LIW. Zamek robi wrażenie, a zarazem dziwnie wygląda.... z doklejonym dworem.
Po zwiedzeniu wystawy w miejscowym Muzeum udaliśmy się rozlewiskiem Liwca na południe. 
Po drodze okazało się,że ktoś podpalił trawy i ToMi wykonał telefon do odpowiednich służb.Ciekawe czy ugasiły.My nie czekaliśmy, tylko ścigając się z bocianami pomknęliśmy dalej do GRODZISKa, gdzie znajduje się...Grodzisko ;)
Po obejściu grodziska dookoła(trochę to trwało) goniliśmy burze przez WYSZKÓW, OSZCZERZE, DALKÓW DAĆBOGI, PROSZEW, KOPCIE, STARĄ I NOWĄ SUCHĄ... w Starej Suchej zabawiliśmy dłużej w skansenie.
Dalej były CHOJECZKI SYBILAKI(kto wymyśla te nazwy?), CZARNOWĄŻ, POLAKI i dobrnęliśmy do miejscowości KOTUŃ, gdzie w ostatniej chwili nabyliśmy podwieczorek w delikateach i zalegliśmy na łąwce. 
Przedtem znaleźliśmy jakiś piaszczysty kawałek lasu,który chyba jednak nie jest wydmą.
Robiło się ciemno i zimno. Pociąg się nieco spóźnił i bardzo późnym wieczorem, nieco przemarznięci (przynajmniej ja) wróciliśmy do domków.

Relację na gorąco z tej wyprawy można poczytać U MNIE na bajktatsach
oraz na bajkstatsach WUJKA TOMIEGO

komentarze (4) | dodaj komentarz

>>> Szczawno Zdrój - uzdrowisko jakich mało >>>

wtorek, 11 sierpnia 2009 15:51
Do tej pory uzdrowiska kojarzyły mi się z tłumem,któego nie cierpię. Dopiero w Szczawnie zmieniłam swoje podejście do miejscowości, gdzie można się napić... wody ;)
SZCZAWNO ZDRÓJ  ma bogatą HISTORIĘ, zwłaszcza,że sięga czasów prasłowiańskich - polecam przeczytać. Lekko poza sezonem, najlepiej w tygodniu i podczas chłodniejszej pogody - jest idealne na kilkudniowy wypad na "wczasy". Byłam tam kilka razy na przełomie maja i czerwca.
Zawszebędę miło wspominać przepiękną pijalnię wód
Jak i pobliski park, na wiosnę pełen ogromnych krzewów różaneczników. Cudowne miejce na spacery.
Parków w Szczawnie Zdroju jest kilka, polecam odwiedzić i pozostałe. Każdy ma swój urok. Na uwagę załugują piękne wille, praktycznie w stanie idealnym, a przecieć przedwojenne. Wojna szczęśliwie ominęła te rejony.
Pijmy wodę na zdrowie! ;)

komentarze (4) | dodaj komentarz

>>>>>> Górzysty Wałbrzych >>>>>>

wtorek, 28 lipca 2009 22:45
Nareszcie obrobiłam zdjęcia z górskiego miasta Wałbrzych, położonego w urokliwym zakątku Sudetów. Dość rozległe, położone w dolinach między niewysokimi, porośniętymi lasem górami i zarastającymi zielskiem hałdami. Kiedyś były tu ogromne kopalnie, dziś jest to rejon gdzie można poodychać świeżym powietrzem i wybrać się na pieszą lub rowerową wycieczkę. Szlaków do wyboru, do koloru, a na horyzoncie resztki szybów.

Ale nie można nie odwiedzić Starówki. Właściwie cały Wałbrzyh to jedna wielka starówka, oszczędzony szczęśliwie przez II wojnę...

W południowej części Wałbrzycha, tuż przez Dworcem Głównym(który wcale nie jest główny, głównym jest Wałbrzych Miasto) znajduje się charakterystyczny wiadukt. Z pewnością kojarzą go widzowie polskiego filmu "Sztuczki"

Zapraszam do WAŁBRZYCHA i KOPALNI JULIA (THOREZ)

komentarze (8) | dodaj komentarz

>>>>> Międzyborów i okolica >>>>>

poniedziałek, 27 lipca 2009 0:07
Po drodze do Żyrardowa jadąc pociągiem mija się niepozorną stacyjkę w MIĘDZYBOROWIE.  
Można jednak wysiąść i zwiedzić okoliczne piachy i lasy... oraz samotne spalone ruderki... 
Albo też można pojechać na południe, do Starych Bud w poszukiwaniu drewnianych domków i uroczych przydrożnych kapliczek.

komentarze (15) | dodaj komentarz

>>>>>> Łódź po raz drugi >>>>>>

poniedziałek, 20 lipca 2009 0:22
Wybierałam się do Łodzi jak ta sójka za morze od 3 lat. Ostatnim razem byłam tam w 2006 roku, tu na blogu są dwie skromne galerie, bo wówczas dysponowałam tylko Zeniem. PIERWSZA i DRUGA.
A teraz było inaczej, bo miałam przewodnika, Huannu(kiedyś Neohuannu), wujku Samo Bro czy jak się tam zwie teraz ;)
Zaczęliśmy od Widzewa, by pojechać na osiedle z lat 40tych - Stoki (każda ulica jest tam górska i to nie tylko z nazwy). Stamtąd rzut beretem do zamkniętego w sobotę cmentarza żydowskiego i muzeum utworzonego na miejscu stacji, skąd wywożono Żydów do obozów śmierci. Stacja zwała się Radegast. Zaraz potem jeszcze pomnik pomordowanych dzieci i w ogóle smutno i martyrologicznie.
Potem chłodziliśmy się u Huanna na Bałutach, by zostawić rowerki na chwilę i przejśc się po okolicy na piechotę, bez rowerów łatwiej było się poruszać po podwórkach. Klimat bardzo podobny do warzawkiej Pragi, choć kamienice w lepszym stanie.
Dalej z powrotem na rowerki i myk do Parku Ocalałych
A dalej to już tylko Manu i obowiązkowe focenie czerwonych rowerków.
A obok Manufaktury zwiedziliśmy osiedle robotnicze i drewniany kościół(zdjęcia nie ma bo nie wyszło).
Pobyt w Łodzi byłby nieważny, gdybyśmy nie odwiedzili Pietryny i nowej atrakcji, zdrojów ulicznych.Bardzo pyszna woda. Zdroje są ozdobione rzeźbami dzieci i rybek.
Na Pietrynie fundnęłam sobie mrożoną kawę(koktajl i sernik z Manu nie tarczyły na długo) i pojechaliśmy w stronę Księżego Młyna(spóźniłam się na spacer),ale wcześniej zahaczylimy o Białą Fabrykę, na tyłach której jest skansen drewnianych budynków z Łodzi (niestety był czynny do 16, więc fotki zza ogrodzenia)
Ledwo zdążyliśmy zwiedzić dzikim pędem Księży Młyn
Na sam koniec polecielimy po bilety na Fabryczną. Pociąg o 19tej śmignął sprzed nosa, pozostawał ten o 20:58.Mieliśmy niecałe 2 godziny,więc wpadliśmy jeszcze raz do Huanna, przy okazji odebrałam pocztę. Okazało się,że Stahoo jest w Łodzi od rana ledwo żywy po dlaekiej wyprawie.Pisnęłam mu mejlem(a Hua smsem),że będzie mnie można dorwać na Fabrycznej przed 21 i pognaliśmy z powrotem na dworzec. Stahoo dotarł 2 minuty przed odjazdem, ale zdążył mnie wyściskac i wycałować ;)

Wszystkie zdjęcia w albumie ŁÓDŹ

Potem w Łodzi była wielka ulewa z gradobiciem, która ścigała mój pociąg, ale koło Żyrardowa straciła zapał i suchą stopą dotarłam do Warszawy :)

Pozdrawiam też Mackozera z blipa, któremu omal nie rozjechałam psów nie zauważając ich ni jego samego na Bałutach ;)

komentarze (6) | dodaj komentarz

>>> Żyrardowska "Praga", park i fabryka >>>

niedziela, 12 lipca 2009 12:14
Tym razem nie jeździliśmy tylko po centrum ŻYRARDOWA, ale zapuścilimy się do zakazanego osiedla zwanego żyrardowską "Pragą". Głównie za sprawą specyficznego klimatu, tak jakby czas się zatrzymał.
Potem przez park podjechaliśmy do Bielnika, fabryki lniarskiej (z warszawskim akcentem) i sklepem z wyrobami z lnu.
I oczywiście musiała być w planie jakaś ruinka dla lavinki, ale oczywiście fabryczna.
A o samym Żyrardowie w skrócie można poczytać w OBIEŻYŚWIACIE.

Apdejt: Byłabym zapomniała,że u wujka Tomiego są też relacje z Żyrka: PIERWSZA i DRUGA.

komentarze (9) | dodaj komentarz

>>>> Wyspy Świderskie - piknik rowerowy >>>>

czwartek, 09 lipca 2009 20:31
Odbył się dawno temu, bo na początku maja, ale dopiero teraz wrzucam relację. Jechaliśmy "powiedzmy" od mostu Siekierkowskiego na południe wałem lub drogą wzdłuż wału. Wygodna trasa do Góry Kalwarii, my jednak dojechaliśmy do rezerwatu Wyspy Świderskie. Przedtem jednak minął nas pociag.
A nad Wisłą były takie oto widoki. Co ciekawe widać stamtąd na horyzoncie pylony mostu Siekierkowskiego.
Po drodze do Konstancina, bo tamtędy wracaliśmy, jeszcze przy wale minęliśmy "baobab".
Wszystkie plenerowe zdjęcia są w albumie PIKNIK ROWEROWY
A zdjecia rowerzystów od TEGO miejsca.

komentarze (3) | dodaj komentarz

>>>>> Fort Bema >>>>>

poniedziałek, 22 czerwca 2009 23:48
Za Wikipedią: "Fort Bema, a właściwie fort Fort P (Parysów) powstał w latach 1886-1890 w ramach budowy drugiego (wewnętrznego) pierścienia fortów twierdzy Warszawa. 31 stycznia 1909 roku wydano rozkaz likwidacji Twierdzy, niemniej wysadzono jedynie poternę i prochownię u styku prawego barku i czoła. Nazwa Parysów pochodzi od wsi Parysów położonej na północ od fortu (do 1939r. przy granicy Warszawy) - współcześnie jest to okolica ulicy Gen. Maczka, przedłużenia ul. Powązkowskiej. W 1921 Fort Parysów otrzymał nazwę Fort Bema (stąd nazwa dzielnicy Bemowo) i w latach 1924-1939 mieściła się tu wytwórnia amunicji nr 1. W okresie II wojny światowej były tu niemieckie magazyny wojskowe. Także po wojnie Wojsko Polskie zajęło fort. W latach 80. XX wieku fort przekazano Wojskowemu Klubowi Sportowemu Legia Warszawa." 
Klikać w zdjęcie by obejrzeć więcej.
Był to jeden z punktów odwiedzonych podczas bardzo ciekawego dnia w maju.

komentarze (1) | dodaj komentarz

>>>> Kopalnia "Julia" w Wałbrzychu >>>>

poniedziałek, 25 maja 2009 22:06
Mam to szczęście uczestniczyć w inwentaryzacji naziemnych obiektów z nieczynnej kopali Julia w Wałbrzychu. Niedawno udało się pozyskać fundusze z Unii Europejskiej na jej remont, by mogła być w większej części dostępna dla turystów oraz jednocześnie stanowić ważny punkt kulturalny na mapie miasta. 
Jest to zespół pięknych, w większej części XIXw. budynków w bardzo złym tanie, ale nadal majacych szansę na przywrócenie świetności. Węgla wydobywać już nie można, złoża się wyczerpały, ale za to zachowały się maszyny, wagoniki, nawet ubrania górnicze zawieszone w łaźni po raz ostatni w 1996 roku.
Naprawdę jest co oglądać, mam nadzieję że za kilka lat będę mogła pokazać ją mniej zrujnowaną :)
Więcej zdjęć w albumie KOPALNIA JULIA - WAŁBRZYCH

Trochę więcej o kopalni i muzeum dwa w jednym na Wikipedii

komentarze (10) | dodaj komentarz

>>>>> Majówka nad Zegrzem >>>>>

piątek, 15 maja 2009 20:37
W tym roku pogoda dopisała, łikęd świąteczny majowy stał się przyczyną wielu podmiejskich wycieczek. Z goldenlajnową grupką i namówionym bratem Finiem lavinka pojechała nad Zegrze najłatwiejszą trasą, bo z Dworca Gdańskiego na most także Gdański i za skrzyzowaniem wielopoziomowym myk w bok do bocznicy kolejowej. Z niej dość łatwo przebiliśmy się nad KANAŁ ŻERAŃSKI, który przywitał nas mostem pięknym, bo stalowym. Mam słabość do kratownic ;) 
Nad samym Zegrzem okazało się,że Dawidowi poszłą dętka (jakaś seria dętek na moich wycieczkach) i czekał nas przymuswy dłuższy postój. Wybraliśmy bliższą plażę i nabyliśmy coś do jedzenia. Ja dwa gofry i frytki. Przy okazji ogladaliśmy panów szalejących na skuterze wodnym, żaglówki i mercedesa, któy omal nie został zwodowany razem z jachtem ;)
Panom się zresztą oberwało, bo chwilę potem wpadki obaj do wody i na dodatek podpłnynęła do nich straż woda jakaś. 
Podczas postoju wymyśliliśmy z grubsza ciąg dalszy wycieczki. Stanęło na moich ukochanych bunkrach, ale o tym później.
Najpierw szlakiem rowerowym objechaliśmy ZALEW ZEGRZYŃSKI od wschodu i zalegliśmy u ujścia małej rzeczki. Widok mieliśmy na wysepkę i ciekawe stateczki.
Po wylegwaniu na plaży trzeba było się zbierać. Mała przerwa na lody, picie i zwiedzanie toalety - i kierunek na Fort pod Białobrzegami-dokładniej Fort Beniaminów. . Na miejscu okazało się,że jest w rękach prywanych,ale nie dość pilnie strzezony. Z Dawidem poszliśmy nieco pofocić. Więcej zdjęć od TEGO miejsca.
Więcej na temat fortfykacji mazowieckich można obejrzeć na WIKIPEDII.
Wracaliśmy dookoła po jakihś zapomnianych drogach Mazowsza do mostu nnad Kanałem Zegrzyńskim i dalej po trasie do Dworca Gdańskiego i metrem do domku na kolację :)

komentarze (6) | dodaj komentarz

>>>>>> Wiosenny Modlin >>>>>>

niedziela, 10 maja 2009 14:03
Po raz kolejny postanowiliśmy się wybrać do Twierdzy w Modlinie, niemożliwe zwiedzć całą podczas jednej wycieczki. Pierwszy raz byłam tam rowerowo na początku czerwca zeszego roku. Tym razem byliśmy tam w kwietniu, jak tylko zrobiła się pogoda. Rano wiało i ziab był straszejn Dawid jechał w czapce, ja w nausznikach, Tomi w kapturze. Pote na zmianę robilo się ciepło i zimno, przebierałam się kilkanaście razy. 
Jechaliśmy z mostu Gdańskiego, dalej wzdłuż Jagiellońskiej na Białołękę i dalej już wałem. Tam zrobiliśmy większy postój w rezerwacie nadwiślańskim, Kępy Kiełpińskie czy coś. Takie krzaki jeszcze tylko  w Polsce zostały, Europejczycy nie wierzą,że tu nie ma betonu... z braku funduszy ;)
I trafiła się łódka. Rezerwat jest na przeciwko pola golfowego, łatwo trafić.
W samym Modlinie zabawiliśmy z Tomim do późnego popołudnia, Dawid niestety musiał wcześniej ruszć do domku.
W międzyczasie Tomi wszedł na komin. Nudził się biedactwo.
Wracałam wieczorem przez Łomianki a Tomi do Żyrardowa przez Kampinos. Po drodze zahaczyliśmy o Kazuń, by sfocić urokliwy kościółek. Nie wracałam pociągem dlatego,że dworzec modliński był w remoncie.
Co ciekawe znaleźliśmy miejsce w Modlnie skąd można podziwiać panoramę... Warszawy!

Klikać w zdjęcie by obejrzeć większe.

komentarze (7) | dodaj komentarz

>>>>> Podzyradowski standarcik >>>>

piątek, 10 kwietnia 2009 22:10
Marcowa wycieczka pod wiatr w celu między innymi topienia Marzanny,ale i odiedzenia starych śmieci w Guzowie i Miedwienicach. Dokładna trasa tutaj. Trochę zmodyfikowana o dom poprawczy w Oryszewie i Jesionkę, gdzie uciekł nam pociag. Zdarza się nawet zawodowcom ;)
Zaczęliśmy od ŻYRARDOWA (jak tylko dojechaliśmy z Warszawy) ale tylko przez chwilke, potem były Wiskitki i problem z dętką,dlatego zabawiliśmy tam dłużej.
Potem topienie Marzanny... i dom poprawczy w Oryszewie.
i Park z Pałacem w Guzowie
A potem już Sanktuarium w Miedwienicach
I wiadukt nad autostradą w budowie
I Myk d stacji w Jesionce.
W związku z uciekniętym pociągem podjechaliśmy jedną stację w kierunku Warszawy,ale przedtem odwiedziliśmy krzyż na miejscu pochówku żołnierzy z wojny. Wracaliśmy w dobrych nastrojach do Warszawy, w przedziale bagażowym towarzyszył nam skuter :)

Wszystkie zdjęcia w albumie WISKITKI, GUZÓW, MIEDWIENICE itd.

A to relacja wujka Tomiego z tej wyprawy

komentarze (14) | dodaj komentarz

>>>>>> Bunkry w Janówku >>>>>>

sobota, 17 stycznia 2009 17:11
Nareszcie udało mi się wgrać zdjecia z wycieczki do bunków w Janówku. Na wyprawie wbrew pozorom nie było wujka Tomiego, za to był głodny Finio. Zabieranie głodnego Finito ze sobą na wycieczkę było błędem taktycznym. Ale to szczegół i nauczka przy okazji. Bunkry w okolicy były 4. Jeden z nich był całkowicie niedostępny (no,może pieszo ale rowerami bez szans). Dookoła były działki miłośników, a miłość swą okazywali wyrzucajac na jego teren śmieci. Bez komentarza.
Ale do rzeczy.
Pierwszy bunkier znaleźliśmy ukryty w lesie. Trochę jak w dżungli. Był zupełnie zniszczony, ale za to malowniczo obrośnięty bujną roślinnością. Nieopodal było też porządnie zakomarzone jeziorko.
Następnie przejechaliśmy na drugą stronę torów by odwiedzić piękny ceglany fort z czasów I wojny Światowej. Jedno ze starych umocnien twierdzy w Modlinie. Dzień się kończył, trzeba tam będzie jeszcze raz przyjechać i pozwiedzać na spokojnie.
Potem próbowaliśmy się dostać do fortu z "miłośnikami". Nie udało się,więc pojechaliśmy do ostatniego, betonowego bunkra, w którym ktoś zrobił sobie magazyn opon. Dostałam się doń od tyłu, przez chaszcze(jak to ja). Fociłam z ukrycia, bo byli tam jacyś ludzie a nie byłam pewna czy cywilizowani i wolałam nie ryzykować.
Wszystkie zdjęcia można obejrzeć w albumie JANÓWEK

komentarze (16) | dodaj komentarz

>>>>>> Narew leniwa... >>>>>>

poniedziałek, 22 grudnia 2008 22:56
Z pozoru wydaje się leniwą rzeką, choć lubi zaskakiwać na wiosnę. Kiedyś, daaawno teeemu zatopiła pół Tuska i odtąd miasto nosi nazwę Pułtusk. ;)
Byliśmy na Narwią dwa razy. Za pierwszym razem w Pułtusku, za drugim bliżej Serocka, w okolicy wsi Łacha. Jest tam ośrodek z drewnianymi domkami. Wyjątkowo tani i sympatyczny poza toaletami.... jakby czas zatrzymał się w miejscu. Dla wielbicieli wczasów w PRLu.
A to jest zdjęcie z 8 sierpnia o 8:08. W końcu nie dałam go na digartowy konkurs, ale daję tu.
Reszta zdjęć w albumie NAREW

komentarze (8) | dodaj komentarz

>>>> Brok i wiatraki >>>>

środa, 26 listopada 2008 23:44
Niemałym zaskoczeniem okazał się dla mnie wjazd do Broku. Przywitaly nas wiatraki. Piękne i ogromne, widoczne jeszcze z mostu na rzece Bug. 
Wiatraki są w okolicy bardzo popularne, sporo osób wstawia je sobie do ogródków.
W Broku, prócz kościoła zwiedziliśmy też ruiny zamku biskupiego (chyba) a Tomi nawet próbowała na niego wejść (na pewno).
Wszystkie zdjęcia w albumie BROK I WIATRAKI

komentarze (13) | dodaj komentarz

>>>> Kurpie Białe - pejzaże >>>>

wtorek, 25 listopada 2008 1:49
Architektura architekturą, ale Kurpie to przede wszystkim pola, pola, pola, łąki, łąki, łąki i laaaaaassss.... a przy tym czy na tym pierwszym zdjęciu to nie sławne miejsce gdzie biegają Teletubisie?
Zapraszam do nowego albumu KURPIE BIAŁE - PEJZAŻE

komentarze (10) | dodaj komentarz

>>>> Chata Kurpiowska >>>>

sobota, 15 listopada 2008 23:31
Właściwie po to pojechalam na Kurpie Białe. Obejrzeć drewniane chaty. Niestety okazało się, że nie spokaliśmy ich tak dużo jak się spodziewałam. A i stan ich budził wątpliwości. Zwłaszcza to, że były kryte eternitem a okna nierzadko były wymienione na PVC... ale nie żałuję, przy okazji odkryłam całkiem bliski rejon na weekendowe wypady. 
Na zdjęciu chata z miejscowości Porządzie
Prócz tego chaty są z miejscowosci Bartodzieje, Brańszczyk, Dąbrowa, Długosiodło, Jaszczułty, Nowe Wielątki, Nowy Lubiel, Obryte, Pniewo, Przetycz Folwark i Włościa, Sadykierz, Sokołowo Włościańskie, Trzcianka, Udrzyn, Udrzynek, Zambski Kościelne oraz z Mazowsze, na południowym brzegu Bugu z Kamieńczyka oraz wsi Rażny.
Wszystkie zdjęcia w albumie CHATA KURPIOWSKA
A to poszczególne elemeny wyróżniającą chatę kurpiowską

Zdjęcie przewodnika "Puszcze Kamieniecka i Biała" Lechosława Herza.

Przy okazji wielkie podziękowania dla wujka Tomiego zza Miedzy za pożyczenie i jeszcze raz przepraszam,że nie udało się go uchronić przed zalaniem podczas burzy mimo grubej okładki i foliowej siatki :/

komentarze (11) | dodaj komentarz

>>> Kurpie Białe - kościoły ceglane >>>

sobota, 08 listopada 2008 23:58
Jeden renesansowy w Broku, reszta neogotycka. Długosiodło, Pniewo, Popowo Kościelne. Na zdjęciu ten z Długosiodła oraz wnętrze kościoła w Pniewie.


Prócz tego dorzuciam dwa kościoły spoza Kurpi, z południowej strony Bugu. Kamieńczyk i Sadowne.


Wszystkie zdjecia w albumie KURPIE BIAŁE - KOŚCIOŁY CEGLANE

komentarze (10) | dodaj komentarz

> Kurpie Białe - kościoły neoklasycystyczne >

niedziela, 02 listopada 2008 1:26
Trudne słowo. Gdyby nie google to bym chyba nie napisała poprawnie ;)
Kolej na białą elegancję tynku. Po drodze spotkaliśmy tylko kilka, w miejscowościach Brańszczyk, Obryte, Zambski Kościelne i Zatory. Do albumu wrzuciłam też Wyszków i przykościelne kapliczki.
Na zdjęciu cudowny kościół w Zambskach Kościelnych, kiedyś remontowany... ale przydałoby się go odświeżyć...
A wnętrze jeszcze piękniejsze..
Wszytskie zdjęcia w albumie: 

komentarze (10) | dodaj komentarz

>>> Kurpie Białe - kościoły drewniane >>>

niedziela, 26 października 2008 23:44
Spodziewałam się ich więcej, a wyszło tylko pięć. Ale za to jakich! Chyba więcej będzie na Podlasiu. Może kiedyś? :)
Na zdjęciu Sanktuarium w miejscowości Porządzie. Dobrze,że nie Po(r)żądliwie :)
Kościoły z miejscowościACH Barcice, Sokołowo Włościańskie, Nowy Lubiel, Porządzie, sADYKIERZ ORAZ kapliczka w Zarzetce w albumie 

komentarze (11) | dodaj komentarz

>>>>>> Pułtusk pod wiatr >>>>>>

poniedziałek, 29 września 2008 21:31
W pewnym momencie naszej wędrówki po Kurpiach Białych okazało się, że wiatr stał sie na tyle silny i porwisty,że spychał nas z drogi. Jazda rowerem w tych warunkach okazała się zbyt ryzykowna i postanowiliśmy dojechać do większej miejscowości. Pułtusk znajdował się najbliżej i jak się okazało był to bardzo trafny wybór. Poza najdłuższym rynkiem w Polsce (i chyba najbrzydszym przy okazji z powodu zamienienia go w parking!) jest tu sporo atrakcji dla weekendowego turysty. Jest choćby zamek otoczony parkiem....
i bajeczna ilość pięknych kościołów, m.in. Kolegiata z taką oto dzwonnicą...
Jest także Zaginione Miasto, wyspa na której znajdował się fragment Pułtuska... kiedyś miasto zapadło się i utonęło w Narwii. Nie odbudowano go, a na wyspie do dziś jest puste zielone pole, ogródki działkowe i ujęcie wody pitnej. No i jest wał przeciwpowodziowy,który chroni dziś tę wyspę przed zalaniem...
A właśnie, zapomniałam dodać,że starówka Pułtuska znajduje się na wyspach! Tak, nie inaczej, zupełnie jak Wenecja. Co prawda nie widziałam gondoli, ale parę łódek kanałach się znalazło...
Na wszystkie zdjecia zapraszam do albumu PUŁTUSK

komentarze (14) | dodaj komentarz

>>>> Bug i Puszcza Kamieniecka >>>>

czwartek, 11 września 2008 23:26
Wyprawę na Kurpie Białe rozpoczęliśmy od zwiedzena doliny Bugu. Skoro już byliśmy w okolicy, grzechem byłoby nie zobaczyć Wyszkowa, ujścia rzeki Liwiec i Puszczy Kamienieckiej. W Wyszkowie był do zwiedzenia właściwie tylko kościół, więc dorzucę go do innego albumu. Dziś będzie o rzece.

Bug jest dziką rzeką, wylewającą na wiosnę. Dlatego na jego południowym brzegu nic się nie buduje. Po horyzont pola i łąki. Tylko we fragmencie porośnięty jest sosnowym lasem (część na skarpie). Tam też sporo jest osiedli domków letniskowych (pół królestwa za taki domek, serio). Jadąc w kierunku Liwca, małej rzeczki wpadającej do Bugu trafiliśmy na budującą się obwodnicę Wyszkowa, której nie było na mapie. Budowę trzeba było objechać. Po drodze zgubiliśmy szlak, na dodatek był upał.Szczegółową relację z tego dnia można przeczytać we WPISIE na bikestats.
Wracając do Liwca - przy ujściu do Bugu jest bardzo płytki, można się swobodnie kąpać. Kiedyś zwiedzimy go osobno.

Kilka kilometrów dalej złapała nas burza i zmoczyła doszczętnie. Schliśmy na leśnej polance. Był to skraj Puszczy Kamienieckiej. Cudowny zapach lasu.

Na wysokości miejscowości letniskowej Wywłoka skręciliśmy z rowerowego szlaku w kierunku Bugu i dalej jechaliśmy wzdłuż wału przeciwpowodziowego oglądając przepiękne łąkowe pejzaże.

W międzyczasie dojechał do nas wujek To Mi zza miedzy i wieczorem rozbiliśmy Maniot na kupie mrowisk blisko zakola Bugu. Następnego dnia ja i Finito moczyliśmy kostki a To Mi kąpał się w całości. Ryzykant, Bug jest bardzo niebezpieczny pod tym względem. Lepiej kapać się w Liwcu. Zdecydowanie.
Wszystkie zdjęcia Bugu, Liwca i kilka z Puszczy Kamienieckiej w albumie BUG

komentarze (10) | dodaj komentarz

>>>>>> Kampinos >>>>>>

piątek, 05 września 2008 18:03
Nareszcie dotarliśmy do Kampinosu. Przedtem nieźle na zmoczyło po drodze, ale mielismy pecha, nie wszędzie padało. Za to las pachniał pięknie po deszczu. Puszcza jest różna. Czasem piaszczysta, czasem martyrologiczna, na koniec bagnista. Ta część z bagnami jest najbardziej malownicza. Można się tam poczuć jak dżungli :)

Na wszystkie zdjecia zapraszam do albumu KAMPINOS

komentarze (5) | dodaj komentarz

>>> Fort jak Ogród Japoński >>>

sobota, 30 sierpnia 2008 12:15
Ci, którzy lavinkę znają dłużej wiedzą o jej miłości do ogrodów japońskich. Najbardziej lubi te naśladujące naturę, z dużą ilością skał porastających mchem i drobnymi drzewami. Nic dziwnego,ze wszystko się jej z tym ogrodem kojarzy :)
Oto zniszczony fort na południe od Twierdzy Modlin, przy miejscowości Czosnów, ale po drugiej stronie trasy szybkiego ruchu. Po prostu w lesie, ale co ciekawe jego zarys jest widoczny na ZDJĘCIU SATELITARNYM. Prowadzi doń ulica Fortowa, w bok od asfaltówki do Dębiny.


A Tomi znalazł grzyba (właśnie gdy zwiedzaliśmy z Finito tę okolicę - do nas dojechał z innej strony). Średnic ze 30cm.

Są też mniej zniszczone fragmenty, na które się wdrapaliśmy i zrobiliśmy piknik :)

Wszystkie zdjęcia w albumie FORT JAK OGRÓD JAPOŃSKI

komentarze (12) | dodaj komentarz

>>>>>> Kraj nad Wisłą >>>>>>

niedziela, 24 sierpnia 2008 23:25
Jadąc z Finito do Kampinosu postanowiliśmy zahaczyć o Łomianki i obejrzeć piękną dolinę Wisły na północ od Warszawy. W tym celu pojechaliśmy wałem by mieć dobry widok. Różnie z widokami bywało. Głównie krzaki i pola. Ale udało się dostać do rezerwatu przyrody.

Potem skręciliśmy na jeziorko Dziekanowskie, ostatnio mniej modne, ale nadal piękne i dzikie. Ale rower wodny wypożyczyć można, jest przystań w południowej części.

Potem, już asfaltem pojechaliśmy do Łomnej zobaczyć zabytkowy kościół. Perła w łyżce dziegciu, że tak powiem. Estetyka tych okolic woła o pomstę do nieba. Koszmarki i Gargamele. Ale kościół warto odwiedzić.

W okolicach Łomnej znajdują się też ruiny budynku. Dla fanów łażenia po rozpadających się murach, takich jak wujek Tomi zza miedzy :)

komentarze (10) | dodaj komentarz

>>> Od Radziwiłłowa do Rawki cz.II >>>

środa, 20 sierpnia 2008 14:07
Druga część wyprawy w okolicy doliny rzeczki Rawki.
W Jeruzalu przyjemny sklepik i bardzo ładny kościół.

Obok kościoła przed wejściem jest brama w bok. Trza się w nią wbić i pojechać od Gochy, czyli sporej kaplicy. Idealne miejsce na mrożoną kawę i kanapki. Rónież jest tu coś dla miłośników mchów i porostów.

Tereny bogate pod tym względem. A las iglasty. Za Gochą ruszyliśmy wzdłuż piaszczystej drogi, leśną ścieżką. I mały myk w bok do stawu rybnego. Dalej ścieżka (rzucała nam kłody pod nogi) się kończyła, więc trzeba było jechać piachem. Dobry trening dla mazowieckiego rowerzysty :)
Potem kolejne stawy (w tym ten poprzedni, ale z drugiej strony) i dalej trasa piachem przez las.

Przy stawach młyn, raczej nieużywany. Dojechaliśmy do okolic Dolecka. Stamtąd już lepiej, asfaltem do wsi Stara Rawa. Tu znów zapomniałam o bardzo ważnym punkcie krajoznawczym - grodzisku z początku minionego tysiąclecia.

Trochę się na nim zakurzyliśmy. Zahaczyliśmy o dolinę rzeki Rawki.

W Starej Rawie piękny drewniany kościół z bardzo brzydką plebanią.

Myk z powrotem i znów polną drogą przed siebie. Zgapiliśmy się i niemal dojechaliśmy do Trzcianny (już było widać asfalt, chlip....chlip...) ale musieliśmy wrócić do rozwidlenia, gdzie czekał Tomi.
666
No i dalej jechaliśmy "nach Suliszew". :) Na szczęście przed Suliszewem wylano piękny równy asfalt, prawie się nie czuło jazdy... w Suliszewie kościół o "ciekawej" architekturze. W skali 1-10 - 4 gargamele :)
I mały postój przy sklepiku , miejscowość Kamion. Dalej kawałek ruchliwym asfaltem na Skierniewice. Ale zboczyliśmy z niego w lewo przy mogile żołnierzy rosyjskich (uprzednio zatrzymawszy się przy małym cmentarzu żołnierzy niemieckich) i znów w lewo w asfaltową ścieżkę krajoznawczą wzdłuż okopów z I wojny światowej. Dojechaliśmy nią do Rawki (miejscami zamieniała się pod koniec w gruntówkę, asfalt zarósł) i w ostatniej chwili dotarliśmy na stację(burza szła).

 Przedtem zrobiliśmy małą pętlę by na wyspie zobaczyć stary młyn.
stacja Rawka >>> Warszawa Centralna (nie Śródmieście, bo objazdy remontowe). Wracaliśmy długo przez burzę i chwilowe braki prądu na trakcji. Zamiast godziny wracaliśmy dwie.
Wszystkie zdjęcia w wyprawy w albumie OD RADZIWIŁŁOWA DO RAWKI

komentarze (0) | dodaj komentarz

>>> Od Radziwiłłowa do Rawki... cz I. >>>

niedziela, 17 sierpnia 2008 19:11
Jechaliśmy najpierw metrem, potem pociągiem z Warszawy do Radziwiłłowa.
Mieliśmy wysiąść w Jesionce, ale przejechaliśmy stację (nie wiedziałam że ta trawa to peron,poza tym drzwi otwierały się na żądanie) i zaczęliśmy od następnej stacji, gdzie jest całkiem ładny dworzec, niestety nieco zaniedbany.

ToMi dojechał od Jesionki (bidulo miał w plecy kilkanaście km). Ruszyliśmy w kierunku wsi Budy Zaklasztorne i dojechaliśmy tam przyjemnym asfaltem. Całkiem sympatyczna chata na sprzedaż.

Potem była Puszcza Mariańska (nie puszcza, tylko wieś)

...i drewniany kościółek (odbudowany fragmentarycznie po pożarze). A obok niego król Jan III Sobieski!

I tu zrobiliśmy krótką pielgrzykę do PIERWSZEJ pocztówki wujka Tomiego. A potem jechaliśmy do sklepiku w Jeruzalu przez Lisowolę po lody i parówki :) Trasa zróżnicowana, spory kawałek po piachu i żwirze. Na dodatek nieco pod górkę i z górki. Przyświecało słoneczko, więc musieliśmy się zatrzymać na odpoczynek pod kapliczką i na ławeczce, pod kasztanem. Piękne pejzaże wokoło, w sam raz dla malarza.


Wszystkie zdjęcia w albumie OD RADZIWIŁŁOWA DO RAWKI
c.d. w następnym wpisie.

komentarze (3) | dodaj komentarz

>>>> Kanał Żerański i droga rowerowa >>>>

sobota, 09 sierpnia 2008 18:39
Wracając z Zegrza miast czekać na pociąg wybraliśmy wygodniejszą, acz dłuższą drogę rowerową biegnącą wzdłuż Kanału Żerańskiego. Poszukałam w googlach i znalazłam nieco na jego temat w Wikipedii oraz na sronie gazety Echo.

W wielkim skrócie:

"Kanał Żerański jest bardzo ważnym elementem żeglugi śródlądowej. Jest jedyną drogą wodną między Wisłą, a Bugiem i Narwią. Przebiega w przybliżeniu z północy na południe. Około połowa długości kanału znajduje się w granicach administracyjnych Warszawy. Z Zalewem Zegrzyńskim kanał łączy się w skrajnie południowym punkcie, z Wisłą na terenie Żerania, na południu dzielnicy Białołęka."

"Kanał Żerański ma szerokość na dnie 25 m, głębokość 2,5-3 m. Na odcinku między akwenem portowym a mostem kolejowym jest trzykrotnie szerszy dla umożliwienia swobodnego ruchu statków. Kanał dolny od strony Wisły do śluzy ma inne wymiary. Na długości pierwszych 120 m szerokość dna wynosi 41,4 m, dalej do śluzy kanał jest zwężony w dnie do 27,25 m. Dno śluzy i kanału do Wisły jest na poziomie rzędnej 74,3 m, czyli ok. 2,5 m niżej od najniższej niskiej wody w Wiśle."


Więcej zdjęć kanału i mostów na nim oraz innych atrakcji po drodze z kajakiem włącznie - po kliknięciu w zdjęcie.

Właściwie to nie wiem dlaczego nie kursują po nim małe promy do Zegrza z Warszawy. Śluza chyba czynna...

komentarze (15) | dodaj komentarz

>>>>> Zegrzykiem do Twierdzuni >>>>>

piątek, 01 sierpnia 2008 2:22
Nie wiem która to już z kolei wyprawa rowerowa. Zawdzięczam ją Konreadowi, który namówił mnie na zwiedzanie Twierdzy w Zegrzu Północnym. Ale jakoś trzeba było się tam dostać. Wybraliśmy opcję pociąg + rower. Czyli do Nieporętu jechaliśmy pociągiem o wdzięcznej nazwie Zegrzyk, a potem lasem do Zegrza. Niestety Zegrzyk miał 40minut opóźnienia, więc nie wszystkie punkty wycieczki zostały zaliczone, ale ten najważniejszy oczywiście tak.
Ale od początku.
Najpierw Nieporęt i zabytkowy kościółek, podjechaliśmy doń trasą rowerową przy Kanale Żerańskim.

Potem baaaardzo piaszszczczystym lasem z równie piaszczystymi górami (udało się nieraz podjechać). W międzyczasie były tory i pędzący pociąg...

a potem dojechaliśmy do miejsca gdzie ścieżka winna być... a było bajoro. Na szczęście Tomi odnalazł objazd i kawałek suchą szosą szybkiego szusu dojechaliśmy do Zegrza Południowego. Tam chwilę spoczęliśmy przy sklepiku i dalej polecieliśmy szukać pewnej kaplicy. Niełatwa sprawa. Ale jakoś się udało. W Zegrzu jak zwykle przywitały nas żaglówki i inne łodzie.

Ale myśmy woleli chodzić po bunkrach, na końcu jednego zrobiliśmy sobie nawet piknik. Niestety w ferworze zwiedzania zgubiłam okulary przeciwsłoneczne w czerwonej oprawce. Jakby ktoś był tam i znalazł to są MOJE! :)

Powrót też był milutki,ale o tym innym razem :)
Poszczególne zdjęcia w tym wpisie są linkami do albumów z duuużą ilością zdjęć.

komentarze (6) | dodaj komentarz

>>>>> Jadąc przez Wiskitki... >>>>>

środa, 23 lipca 2008 0:03
.... z Żyrardowa, mijając po drodze cmentarz żydowski i parę mogił wojennych(my tj: Mła, Finito brat mój i wuj Tomi - przewodnik)... dotarliśmy do Guzowa i dworu tamże wzorowanego na zamkach nad Loarą, a dalej przez pole makowe jechaliśmy do Sanktuarium w Miedniewicach... i dalej przez lasy i wsie...aż spotkaliśmy koniki. Potem znowu w las aż do Żyrardowa. Milutkie kółko zdala od cywilizacji. Polecam na odtrucie znudzonym mieszczuchom :)






A cała galeria zdjęć z wycieczki jest TUTAJ.

Dokładną trasę zna tylko wujek ToMi zza miedzy :)

komentarze (12) | dodaj komentarz

>>>>>> Ceglany Żyrardów >>>>>>

poniedziałek, 21 lipca 2008 22:41
Nie tylko ceglany, ale cegła jest przyczyną piękna tego miasta. Kilka tygodni temu zwiedzaliśmy tę okolicę na rowerach. Myślę,że wrócę tam jeszcze nie raz. Nie tylko z powodu cegły, takze z powodu pięknego dworca.... wszystkie zdjecia w albumie ŻYRARDÓW

komentarze (7) | dodaj komentarz

>>>>>> Prosto z mostu >>>>>>

piątek, 11 lipca 2008 16:55
Pomiędzy Zakroczymiem a Modlinem (Nowym Dworem Mazowieckim) jest kilka mostów. My zwiedziliśmy  Dawid chyba jechał jeszcze trzecim). Najbardziej przypadł mi do gustu stalowy. Bo metalowe konstrukcje uwielbiam (takoż i projektować).

komentarze (10) | dodaj komentarz

>>>>>> Kroczymy do Zakroczymia >>>>>>

niedziela, 06 lipca 2008 23:58
Czyli kolejny etap wyprawy rowerowej. Wygodną asfaltową dróżką, niestety w upalne słoneczne popołudnie... Po prostu po twierdzy modlińskiej czuliśmy pewien niedosyt. Tośmy sobie fundnęli wycieczkę po kościołach i rynku. Program obejmował też impresję wujka Tomiego zza miedzy pt. "Na skróty przez piaszczystą dróżkę". Powiem otwarcie. To nie był skrót. To było jego cholernie piaszczyste i górzyste przeciwieństwo. Omal ducha nie wyzionęłam. Na szczęście dużo jest tam sklepów z lodówkami i równie lodową zawartością, które przywracają życie umęczonym rowerzystkom :)
A tu dziabały nas komary.

Więcej zdjęć? Klikać w zdjęcie.

komentarze (17) | dodaj komentarz

>>>>>> Twierdza w Modlinie >>>>>>

wtorek, 01 lipca 2008 23:18
Wycieczka rowerowa po Modlinie i okolicach. Pierwszy etap - oglądanie starego Modlina i dworca, potem Twierdza i plątanie się po czym się da. Idealne dla ludzi lubiących zaglądać do dziur w poszukiwaniu na przykład schodów na drugą stronę :)
Więcej zdjęć? Klikając w zdjęcie przeniesiesz się do albumu.

komentarze (14) | dodaj komentarz

>>>>>> Czerwcowe bunkry.... >>>>>>

piątek, 27 czerwca 2008 2:24
Ten wpis zapoczątkowuje cykl militarny. Ostatnio mam szczęście do różnych zabudowań powojennych. Te bunkry odwiedziliśmy ekipą rowerową 1 czerwca 2008, jadąc z Otwocka do Celestynowa. Były po drodze w strasznym piachu... Niestety we wnętrzu było tak ciemno, że bez latarki i flesza nic nie dało rady obejrzeć.
Na zdjęcia zapraszam do albumu (klik w zdjęcie).

komentarze (15) | dodaj komentarz

>>>>>> Kirkut - Anielin k/Karczewa >>>>>>

poniedziałek, 23 czerwca 2008 18:56
Między Karczewem a Otwockiem, blisko Anielina znajduje się stary cmentarz żydowski. Najpiękniejszy i największy jaki widziałam. Niełatwo doń trafić, bo co prawda szlak jest tuż obok, ale wszystko jest w lesie i łatwo przegapić takoż cmentarz jak i sam szlak.

komentarze (13) | dodaj komentarz

>>>>>> Jezioro Torfy >>>>>>

czwartek, 19 czerwca 2008 0:01
Jezioro znajduje się w obrębie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego na południe od Otwocka. Jest tam punkt widokowy, z którego można podziwiać jezioro jak i liczne ptactwo gniazdujące w okolicy. Mieliśmy szczęście, bo naszą rowerową grupę nawiedził pan Łabędź. Pani Łabędzica zajmowała się w tym czasie dziećmi.

komentarze (13) | dodaj komentarz

>>>>>> Otwock w czerwcu >>>>>>

środa, 18 czerwca 2008 23:52
Zapraszam na kolejną porcję zdjęć z Otwocka, tym razem czerwcowego i na rowerze :)

komentarze (0) | dodaj komentarz

>>>>>> Otwock na wiosnę... >>>>>>

wtorek, 22 kwietnia 2008 1:41
Czas na przestawienie wyprawy do Otwocka. Rubeus i lavinka nałazili się aż strach. Nogi bolały ale było warto. Zresztą tu nie ma co gadać, tylko oglądać :) Świdermajer rullez!

Więcej zdjeć w albumie OTWOCK  lub wybór w galerii po prawej stronie.
A galeria Rubeusowa jest tutaj: LINK

komentarze (8) | dodaj komentarz

>>>>> Karczew k/Otwocka >>>>>

czwartek, 17 kwietnia 2008 1:30
Jest to jeden z najstarszych historycznych ośrodków miejskich południowego Mazowsza. Więcej można poczytać TU
Ponieważ pogoda była kapryśna jak to w kwietniu,do Karczewa lavinka wybrała się busikiem (wraz z Rubeusem). Na początku nie bylimy pewni transportu, pechowo akurat wtedy trał remont nawierzchni Al.Jerozolimskich... w ostatniej chwili dotarliśmy pod Cepelię, gdzie przeniesiono przystanek (zazwyczaj busiki odjeżdżają spod d.hotelu Forum).
W Karczewie jest sporo ciekawych zabytków,ale dość odległych od siebie więc trzeba się nieco przespacerować po okolicy. lavinka i Rubeus zaczęli od cmentarza i skończyli na cmentarzu - Boże jak to brzmi... :) Na Cmentarzu rzymsko-katolickim jest wiele starych grobów oraz kaplica Bielińskich, najzamożniejszej rodziny w okolicy.

Potem l i R zwiedzali kościół św.Wita

A na koniec wybrali się w kierunku cmentarza żydowskiego przy ul.Otwockiej

Karczew to jednak mekka dla wielbicieli architektury drewnianej. Chaty są prawie na każdej ulicy. I to właśnie im lavinka i Rubeus poświęcili najwięcej czasu drepcząc od jednej do drugiej i myląc drogę do cmentarza żydowskiego :)

Opis całej wycieczki znajduje się w albumie KARCZEW.
Skrócona wersja w galerii na blogu po prawej stronie.

p.s.lavinka dziękuje Rubeusowi za kanapkę :)

komentarze (8) | dodaj komentarz

 12  »

Zdjęcia w galeriach.


Klknij w Pajacyka

wtorek, 9 lutego 2010

Tylu a tylu tu było...: 112444

3grosze o mnie...

To ta w kapeluszu. Dla niektórych jej poczynania mogą się wydawać przejawem lenistwa...dla mnie są zaś efektem wytężonej pracy umysłowej...
Marzy mi się mały domek na działce lub projekty architektury socjalnej...
egocentryczna, enigmatyczna, emulsyjna ;-)

O moim bloogu

Zapis fotograficzny podróży po Polsce. Moje osobiste spojrzenie na to,co teraz wśród polskich turystów uważane jest za mniej atrakcyjne od Tunezji.

Szatelita

Locations of visitors to this page

Przybywacze

Add to Technorati Favorites Travel Blogs - BlogCatalog Blog Directory photoblogs Photo Blog Directory

Statystyki

Bloog istnieje od: 1147 dni